Tych najtańszych? Pozwolę sobie mieć wątpliwości
Nie lubię chodzić na co dzień w butach biegowych, bo czuję, że wyglądam jak 12-latek który poszedł pobawić się na dworze z kolegami. Ale prawie nie chodzę w innych niż trekkingowe, które na szczęście wyglądają już dużo lepiej, a do tego biją na głowę zwykłe buty... we wszystkim. W trwałości, w oddychalności, w wodoodporności, w trzymaniu stopy, w amortyzowaniu od podłoża...
Ale mam na myśli modele ze średniej półki. Najtańsze to szajs, który ani nie wygląda, ani nie zachowuje się jak przyzwoite obuwie. I tak samo jest z odzieżą - najtańsza koszulka biegowa nie będzie oddychała lepiej niż bawełniana. Będzie wyglądała znacznie gorzej niż t-shirt pod względem designu. A po trzech-czterech praniach zapewne zacznie przypominać szmatę do podłogi.