Przypadek tego gostka był tylko pretekstem do artykułu. Co z tego, że przekroczył jeśli pomiar jest nieprawidłowy? Czyli o ile przekroczył i jak go ukarać? Niby dlaczego za tyle, ile pokazuje film z nieprawidłowym pomiarem? A jeśli nie za tyle, to za ile?
To tak jakby na zdjęciu z fotoradaru było kilka aut i jeden pomiar przekroczenia prędkości, więc wysyłamy wszystkim. Tylko że takie zdjęcia z fotoradaru się kasuje.
Nie tak dawno była poruszana identyczna sprawa Hołka. Ewidentnie przekręcili go, choć też przekroczył prędkość i przyznał się, ale nie do wyniku z nagrania. W sądach znalazł się jakiś rzeczoznawca, który na podstawie nieprawidłowego nagrania ocenił na oko ile jechał
Hołka w końcu uratowało przedawnienie, ale cała ta sprawa to kpiny.
Całkiem insza inszość, to że policjanci przekroczyli również - dokładnie o tyle ile jest na nagraniu - jadąc nieuprzywilejowanym samochodem, czyli nie na sygnale. Jakimś dziwnie pokrętnym sposobem prawnym dopuszcz a się takie praktyki. Rozumiem, że policja powinna móc tak się poruszać po drogach, ale niechże to będzie prawnie umocowane - a chyba nie jest, przynajmniej jasno i wprost.
PS Przy tej okazji przypomniał mi się stary kawał o ruskich milicjantach, który wszyscy znają. No przecież to jest wypisz-wymaluj