I tam, jedyny dobry sposób na nikotynę, to nie przyjmować
Dziś szwagierka opowiadała mi o ciąży naszej znajomej. Temat zaczął się od jej dolegliwości zdrowotnych w tym czasie. A następnie okazało się, o czym nie wiedziałem, że kopciła przez ten czas jak zwykle, czyli jak smok. No i argument iście apologetyczny walnięty przez szwagierkę - bo w jej domu się paliło, to ona też pali.
W moim domu też się paliło, też wdychałem dym tytoniowy, do dziś dnia lubię jego zapach, a wypaliłem w życiu może z dwie paczki szlugów. Co innego rzucić, nie neguję, że jest trudno. Sam nie wiem czy bym rzucił, dlatego nigdy nie pozwoliłem sobie na ten nałóg. Ale trzeba próbować, to wtedy statyści będą się mieli z Tobą a nie Ty z nimi