Dyskusja: Opony zimowe
Podgląd pojedynczego posta
Stary 11.10.2016, 21:55   #743
Jarson
Pa rampamer
Zlotowicz
 
Avatar użytkownika Jarson
 
Data rejestracji: 24.10.2006
Lokalizacja: Zachlajki
Posty: 10,591
Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>Jarson ma doskonałą reputację, jest przykładem osoby znającej się na rzeczy <2000 i więcej pkt>
Zimy u nas coraz mniej zimowe, ale gwoli bezpieczeństwa postanowiłem wymienić w tym roku opony w Voyagerze na zimowe - które najpierw muszę kupić.

Zawsze kupowałem opony nowe. Zawsze zgadzałem się z tym, że to znacznie lepszy interes niż używki i nalewki. Z tym, że z Voyagerem naszła mnie fala skąpstwa, bo:
  • te opony są jednak sporawe (na zimę zdałoby się 205/65R15),
  • muszę wymienić wszystkie 4 na raz, bo nie mam ani jednej pary zimówek do tego auta,
  • zimy mamy ostatnio jakie mamy i nie wiem, czy warto na te okolice zera i okolicznościowe przymrozki inwestować w nówki,
  • Voyagerem w zimie dość rzadko wyjeżdżam daleko - zwykle jeżdżę w promieniu 100 km od domu, a 80% po mieście,
  • minęły mi bezpowrotnie czasy młodzieńczej buty i rzadko przekraczam 250 km/h,
  • a same auto ma już swoje lata i szczerze powątpiewam, czy pojeżdżę nim więcej niż rok-dwa lata - a potem jak się da nowa wersja, z większymi oponami, więc zakup mi starczyć może tylko na sezon.

Gdzie nie spojrzeć w internecie, z reguły odradzane są opony bieżnikowane. A ja się właśnie cholibka zacząłem zastanawiać... Jak napisałem, nie ma to być zakup na 10 lat, driftów (już) nie uprawiam, ja wiem?

Przyznaję, że autko do najlżejszych nie należy (1700 ok.), na tym samym rozmiarze jeżdżą również sporo lżejsze, a po nalewce nie można się spodziewać tego samego, co po nówce. To mnie trochę martwi, szczególnie że od sezonu w lecie jeżdżę sobie na nowiutkich oponach... wzmacnianych, do busa

Z drugiej strony kolega, który pięć lat prowadził wulkanizację, zapewniał mnie, że obecne nalewki mają stosunkowo przyzwoitą jakość, a połowa opon jakie zakładał to były opony bieżnikowane i ludziska nie narzekali.

Żal mi wydawać tysiąc zł na nówki. Jeszcze żeby auto było w super stanie i miałbym pewność, że pojeżdżę nim pięć lat... A używek nieco się boję (bieżnikowane niby też używki, ale ponoć sprawdzane). Pchać się, Zacni, w te nalewki, czy czyhać na jakieś w miarę tanie i w miarę przyzwoite używki?
__________________

Jarson jest online   Odpowiedz cytując ten post