Przyszedł dziś do mnie Xiaomi Redmi Note 3 w wersji ze snapdragonem 650
Telefon za 650 zł z wysyłką, a bawiąc się nim wcześniej nie widziałem żadnej różnicy z modelami dwukrotnie droższymi.
Świetnie wykonany, z przyzwoitym ekranem, pracuje błyskawicznie, ma dość szybki czytnik linii papilarnych, mógłbym tak wymieniać. Aparat mógłby być nieco lepszy, choć tu raczej przy porównaniu go z telefonami w przedziale cenowym ~1000 zł; w swojej półce cenowej to średniak.
Out-of-box miał MIUI 7, od ręki zaktualizowałem do ósemki - nie ma co mówić, to naprawdę jedna z lepszych nakładek na Androida. Mimo że ósma edycja bazuje na Marshmallowie, tu ciągle jest Android 5.1 - ale w planach jest upgrade do szóstki.
Co mnie napawa nieskończoną radością - w urządzeniu jest praktycznie zero crapware. Poza preinstalowanymi produktami Google (tylko ich nie da się usunąć, ale przecież map czy chrome i tak się nie usuwa) była jedynie apka do facebooka, której odinstalowanie zajęło... jakieś dwie sekundy (w MIUI działanie identyczne jak usunięcie skrótu w zwykłym Androidzie powoduje odinstalowanie aplikacji). I system absolutnie czysty
O baterii chyba nawet nie ma co wspominać, to jeden z głównych powodów dla których wybrałem ten telefon.
Od ręki założyłem dodatkowe szkło ochronne (Xiaomi zarzeka się, że ekran jest wzmacniany, ale technologii nie podaje, a Gorilla Glass to nie jest) i wsadziłem łobuza do etui - fon wygląda słitaśnie jak nie wiem co