|
Korpo same się nie otrząsną, bo póki co nic ich do tego nie zmusi. Chińczycy, którzy na razie są daleko daleko, są dla nich dojną krową - przynajmniej dopóki udaje się ich powstrzymywać przed ekspansją na rynki Europy. Ten stan w końcu się przesili i znajdą sposób na, jak to określiłeś, pakowanie i sprzedaż u nas na miejscu. Oni już próbują w różnych segmentach rynku atakować - ot choćby przykład kontraktu (zerwanego z przyczyn trochę tajemniczych) na budowę u nas autostrad. Oni są gotowi stracić na początku, traktując to jako inwestycję, żeby tylko złapać tu przyczółki, a potem już będzie z górki.
Jak już tu wejdą na dobre, to nam nie pozostanie nic do roboty. Chyba że robić u nich za miskę ryżu. Zabiorą nam wszystkie zabawki naszej wirtualnej rynkowej gospodarki i sprowadzą na ziemię.
Śmiem twierdzić, że elity o tym wiedzą, ale chyba trzymają rękę na pulsie i póki co doją ile wlezie. A potem? A kto się martwi co potem. Tym przy korycie bieda w oczy zajrzy na końcu. Najwyżej się jakąś wojnę wymyśli.
__________________
Pozdr./Grzeniu
|