Nie nagrywam aż tak wiele. Alternatywy dla Panasonic'a szukam już w zasadzie tylko z powodu ich rozwarstwiania się, a nie samej ceny - choć ta oczywiście też ma dla mnie znaczenie. Ostatnio testowałem M-DISC od Verbatim i również w tym przypadku występuje "ciekawe" zjawisko szybkiego przyrostu błędów odczytu - po wypaleniu LDC ok. 2.80, w ciągu kilku następnych dni sukcesywnie wzrosło do ponad 6-ciu. Czy nieorganiczna warstwa światłoczuła może się w tak szybkim tempie utleniać, aby za każdym kolejnym testem przybywało błędów? Ostatnio sprawdzałem stare DVD-DL od MKM i w większości przypadków testy odczytu wyglądają, jakby krążki świeżo spod palnika wyjęte. Więc o co tu chodzi?

Jeżeli dziś nośniki od MKM nadal trzymają jakość, to chyba jedynym sensownym rozwiązaniem do archiwizacji pozostaje standard DVD