W zamian za nieodżałowaną asterkę ten oto poniżej klekot będzie mnie teraz woził do pracy:
Założenia były trzy: ma być tani, ma jeździć, ma być choć trochę większy niż toyota yaris albo inne twingo. Dopuszczenia były następujące: może być stary, może być zardzewiały, byleby pod maską i w okolicach kół technicznie wszystko było ok. I dokładni taki jest
Pierwsze moje auto, które dobiło dwudziestki, zawsze miałem, od momentu kupna do sprzedaży, przedział 10-18 lat. Tyle, że pracowałem na miejscu i wystarczało jedno auto, teraz od kilku lat mam do pracy 5 km z brakiem regularnej komunikacji miejskiej, więc coś taniego na te dojazdy być musi