Ostatnio z rzeczy lekkich i przyjemnych przeczytałem "Litr ciekłego ołowiu" Pilipiuka - dojrzałem w Tesco, nawet się nie zastanawiałem, bo autora lubię.
Idąc tropem literatury z dyskontów, teraz na biurku leży sobie i czeka na przeczytanie najnowsza część "Świata według Clarksona", tym razem z biedry