U mnie -16 i właśnie wróciłem z godzinnej przechadzki. Czapki - wyjątkowo, bo zwykle nawet przy temperaturach bliskich zera jej nie zaniedbuję - nie brałem. Trochę zimno mi w uszy
Muszę się jeszcze dostać na drugi koniec miasta, ale nawet nie podchodzę do mojego klekota. Aku da radę, ale po co rozrusznik katować... Za to żony Voyager odpaliłby na bank, ale w nim aku nie jest już nawet w stanie drzwi z pilota otworzyć

Nowy zamówiony, ale na poniedziałek, jednak trochę dałem doopy czekając i mając nadzieję, że w tym roku nie będzie więcej niż -5 (w tej temperaturze po dwóch dniach jeszcze od biedy kręcił)