Kupiłem 48.
24 do pracy. Nie mój cyrk, nie moje małpy, ale skoro pracownicy niby moi, a od naczelstwa nie dostaną, to co mi zaszkodzi trochę doboroczynności
24 do domu. Lekko nadmiarowo, ale nie sądzę, żeby się zmarnowały
Tym razem nie lidlowe czy biedronkowe "sześćdziesięciogroszowce", a z lokalnej piekarni, prawdziwe, z ciasta które widziało mąkę. Były jak co roku w tej piekarni zwykłe z różą i na wierzchu cukrem pudrem, skórką cytrynową, owocami kandyzowanymi, wiórkami kokosowymi i czymś jeszcze, już nie pamiętam. Ponadto z budyniem, może to już co innego, ale też smaczne.
Ludziska rzucają się na te tanie, ale jeden pączek za złotówkę z prawdziwej piekarni jest 3x lepszy, 2x cięższy i nawet nie 2x droższy