A ja właśnie odzyskałem przytomność i dopijam pół puszki piwa i pół wiśniowej, bo się przeliczyłem i po połowie dawki nastąpił zgon.
Idę zaraz dobrą kawę zrobić, pogoda cudo, ale nogi bolą, spróbuję pojechać kawałek do lasu rowerkiem, jak będzie za bardzo bolało, to skręcę po piwo.