|
Dzisiaj kilkukrotnie spociłem się na słońcu, wielokrotnie zmokłem, wiało czasami tak, że kiwało mną jak po litrze za dobrych czasów, co żem wypić mógł, padał deszcz, ulewa, grad, śnieg... już nie wiem, czy wszystko spamiętałem. Rano piec gazowy odpaliłem na 18 po zewnętrznej, a jednak dogrzał do 18,8 w zimnym miejscu, jednak te chwile słońca coś dały, teraz dowaliłem na poważnie suchutkiego i grubego dębu do kominka, piec powinien według zegara zdechnąć na amen 15 minut temu.
|