Narąbałem się trochę, walka z dołami brzozy, to nie bułka z masłem, zlikwidowałem jeden pieniek z żelastwem, co mnie sporo wysiłku kosztowało, drugi jeszcze czeka, jutro chyba nie będzie czasu, ale już koniec widać.
5 taczek, czyli metr.
Załącznik 92055
Do tego za domem skasowałem gałęzie, co wichura urwała, no i na pierwszym planie bohaterka dzisiejsza, bez niej byłoby ciężko te poskręcane pniaki porąbać, a tak na pół i poszło.
Załącznik 92056
Poszło też 7 piw przy tym.
A do tego mam zajefajną podpałkę z cięcia pniaków wzdłuż, suszy się w kartonie i starym koszu na pranie.
Załącznik 92057