Zimno było, ale słońce świeciło ostro, jak stawałem samochodem na światłach, to trzeba było okna uchylać, bo gorąco się robiło.
Coś około 100 kilometrów po Warszawie dzisiaj zrobiłem, Warszawie w myśl granic z 1951 roku. Dobrze, że ruch w tym poświątecznym tygodniu niewielki, to szybko szło, nawet może tak szybko jak rowerem.