Za mało kawy jest w taką pogodę niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia, spierniczyłem się ze schodów przed domem, zaczepiłem obcasem roboczych glanów o stopień, ale poszedłem pięknym ślizgiem, zatrzymując się w połowie mokrego chodnika do furtki. Nic sobie nie zrobiłem, nawet fajek mi z gęby nie wypadł.

Dobrze, że robocze ciuchy miałem, bo wyjściowa kurtka po tym nieudanym wyjściu z progu, byłaby już roboczą.

Już jechać nigdzie nie muszę, bo byłem, między innymi po 125 kilo brykietu dębowego (połowa maja

), więc teraz Namysłów Pils.