To chyba były piwa w wersji eksportowej, bo oryginałami 4%, to niełatwo się nakręcić.
A to, że patrzyłeś pożądliwie na koleżanki Staśki, to dobry znak, jeszcze nie umierasz.
Wsadziłem do lodówki ostatnią boską IPA, do tego kilka Belgijskich Blondynek, też po 2 zeta kupionych, czekam na Grzenia.