Dwa podwójne espresso były, czas na trzecią, chyba z mlekiem. Duchota straszna, naparzyłem pokrzywy z miętą, browara nie mogę, do lekarza idę, w sumie nie wiem po co, bo zaczyna mnie puszczać, ciekawe co pomogło, chyba nie lody.

Pewnie śmiertelna dawka polskiego czosnku + bayerowska aspiryna + witamina C w końskiej dawce.