Dziewczyny jak lalki, ale do tego jakie utalentowane, a jaki zespół im gra, a jaka choreografia, jakie stroje, a jak dziewczyny zaczęły kręcić łowickimi spódnicami, to poczułem się jak w bajce, z boku sceny stałem, to mogłem pod spód zaglądać.
Brackie dwa zakupiłem, właśnie wróciłem, trochę się podgrzały, ale więcej nie zdążą, bo je wypiję. Masakry jakiejś z pogodą nie ma, ale prawie 29 stopni i duszno, powietrze prawie stoi, wodę się traci.