Krytyki się nie boję, nawet tej niekonstruktywnej. Przywykłem na przestrzeni tych wszystkich lat w szkole i internetach. Tym bardziej, że to najczęściej są frustraci, którzy nie mają nic mądrego do powiedzenia na jakikolwiek temat. Jest jednak jakiś wstyd i bariera psychologiczna przed pokazaniem publicznie własnej mordy. Tym bardziej, że jestem autystykiem. Mam też stety/niestety mentorską manierę językową, która nieraz ujawnia się także w słowie pisanym.
Na pewno chciałbym aby filmy były pozbawione wszelkich możliwych pirackich konotacji, aluzji, polityki i inwektyw. Nie wiem czy to plus, chyba przeciwnie o czym świadczy ilość subskrypcji patoli.
Czy za granicą oglądają filmy w innym języku i czytają napisy? Nie uśmiecha mi się silić na angielski, bo akcent udawany to totalna kompromitacja, z kolei ten nasz polski utwardza i z tego co ja wiem to też tego nie lubią.
I najgorsze jest to, że mogę nagrywać tylko ziemniakiem. ;]