|
Byłem, spoko, kupiłem rogala, wariację bardzo nieudaną na temat Marcińskiego (w Biedronce sprzedają udaną wariację), do tego drogą setę spirytu, herbata już stygła w filiżance 0,65 litra zanim wyszedłem, dodałem dwie czubate łychy miodu, o kurde jakie mocne, dolałem trochę wody, no i sączę kończąc tego pseudo rogala na jakimś podłym palmowym tłuszczu.
|