Jestem, jeszcze Biedrę po drodze zaliczyłem, a tam klient się awanturuje, że do kas za długie kolejki, to go kasjerka odesłała do tej co ja stałem, ja miałem trochę, babcia za mną spore zakupy w wózku, gość podbiegł i woła, ale tu dwa kosze są! Ja na to, że nie mam żadnego kosza. Pomyślał, ale to nie znaczy, że nie może pan mieć. No i się zaczęło, mówię do niego: Sprawdzić czy nie ksiądz. Gość w śmiech, a ja na całą Biedrę do kasjerki: Widzi pani, klient bez krawata awanturujący się jest!

Jak razem z gościem wychodziliśmy, to jeszcze ryliśmy patrząc się na siebie, Bareja wiecznie żywy!
No to cyk trzecie.