Do wermutu biedronkowego, co go została cała masa, dokupiłem tonic i 200 zacnej substancji.

Sączę powoli zasypane lodem, no i doglądam flaków, co je gotuję w dwóch miejscach, na dole rosół z goleni wołowej, a u siebie w kuchence same flaki, bo mordę darli, że śmierdzieć będzie. Nic nie śmierdzi, flaczki z biedry dobrze oczyszczone są, ale oczywiście 3 razy już wodę zmieniałem, Velux uchylony, zapachy lecą w świat. Tylko ile się trzeba nachodzić z tego drugiego piętra...

W sumie to sytuacja już opanowana, z godzinę można nie doglądać.