Oczywiście, że w nie tak wcale dalekiej przeszłości grał świetnie, ale ostatnio prządł cieniutko. Jestem mile zaskoczony jego grą w Szkocji. Wygrał zasłużenie.
A John, już myślałem że zatrybił...ale jednak nie. To był raczej okres słabszej gry Robertsona.
A propos tematu. Właśnie ściągam wino z mirabelek. Dobre pierona!

Mam tu dzbanek poza flachami, na zapamiętanie smaku