Mama twierdziła, że chyba umiera, zrobiłem jej podwójną Molinari, która zawiera 8/10 kofeiny, najpierw odżyła, że uh, jaka pyszna kawa, jak w Pulp Fiction, a jak dostała strzała kofeiny, to stwierdziła, że jest głodna i obiad gotuje!

No i niech mi ktoś powie, że dobra kawa jest zła? Bo zła jest zła.
A ja trzecią puszkę odsączę.