Otworzę najtańszą Segafredo, z filmowych barobusów wiem, że rarytas to nie jest, ale da się pić, a kilogram 32 złote kosztuje.
/Jednak mam tę droższą, za 37 kilogram, lepsza od tej co w barobusach dają, pić się da... no i to tyle. Nie, jeszcze jest w niej jakaś podła robusta, dająca posmak ropy naftowej, trzeba będzie to zmieszać z jakąś lepszą. Do tego jeszcze jak dla mnie za mocno upalona, ale jak się ma podłą, spleśniałą robustę z Wietnamu, to trzeba ją spalić, a jest tam jej połowa.
Po raz kolejny potwierdza się teza, że poniżej 50 złotych (kiedyś 40), dobrej kawy się nie kupi.