Nie zapaliła łajza, akumulator kręcił dzielnie z 10 minut, aż się skończył, nie jakoś na amen, jakby postał 10 minut, to by jeszcze pokręcił, prąd ładowania po 20 minutach spadł już na 5,5A, musiał być straszny mróz w nocy, bo nawet kluczyk w stacyjce nie chciał się przekręcać.
Lekko podgrzany Kasztelan + 50 kropelek + syrop malinowy, już mi gorąco, spacer do Żabki poprawił krążenie.