|
U mnie akumulator odpuścił trzeciego dnia mrozów poniżej -15, kiedy co rano musiałem trochę pokręcić, następnie jechałem 5 km do pracy, potem 8 godzin do pełnego wystygnięcia silnika i to samo. Alternator nie miał kiedy na tych trasach uzupełnić ubytku mocy, więc co się dziwić.
4 godziny pod prostownikiem i wszystko wróciło do normy. Na razie nie przewiduję powtórki z rozrywki, bo już przy -10 i przyzwoitym rozgrzaniu świec (przy czym jedna chyba nie działa bo kilka sekund po odpaleniu silnik pracuje nierówno) nie trzeba kręcić więcej niż 7-10 sekund.
|