To akurat nie jest bardzo nierealne marzenie - za ok. 60k zł można je spełnić nie kupując rozlatującego się egzemplarza.
Gorzej, że mustang to auto niezbyt praktyczne. Palące spore ilości paliwa przy normalnej jeździe i ogromne przy takiej, o jaką chodzi większości kupujących ten model. No i wreszcie - nie jest przypadkiem, że na dziesięć wystawionych na sprzedaż mustangów tak co najmniej ze trzy są po kolizji, w dodatku nienaprawione. To oznacza (poza tym, że mustangi są często kupowane przez nieodpowiedzialne osoby do nieodpowiedzialnej jazdy), że mustanga dość łatwo rozbić, a dość drogo naprawić