Wiesz, mogę przy samochodach robić wszystko, ale nie umiem i nienawidzę użerać się z korozją. A oddawać auto z 96' do blacharza, gdzie ogniska rdzy są małe, ale zwyczajnie wszędzie - bezsens, dwóch tysięcy nie wystarczy żeby to ogarnąć, a wystarczy na dwa, może przy dobrych wiatrach cztery lata. Poza tym auto kochałem miłością szczerą i interesowną - za to, że mnie woziło, w pogodzie i niepogodzie, w susze i słoty, zawsze w komforcie, oddając mi do dyspozycji przecudowne 150 koników (pomniejszone o 415 000 km, czyli pewnie z 10%). Cóż - gdyby to był rocznik 06 i przebieg 200 kkm to łańcuchem bym się do niego przywiązał