Poszedłem z dzieckiem na spacer i przypomniało mi się, że jeszcze 20 lat temu przy tych samych ulicach, po których szedłem, rosły szpalery drzew - przy szerszych stare topole, przy bocznych lipy, jarzębiny itp. Teraz drzew została 1/3, głównie przy najszerszych ulicach, a i to nie jest zasada.
To oczywiście konieczne, aut jest z pięć razy tyle, co 20 lat temu, gdzieś stać muszą. Faktem jednak jest, że idąc ulicą było nieznośnie, po wejściu do parku zrobiło się bardzo przyjemnie, bo tak naprawdę nie jest jeszcze upalnie, dopiero 28 stopni.
To samo z drzewami przy budynku - jeszcze dwa lata temu po przycięciu bocznych gałęzi nie zasłaniały mi okien od zachodu i popołudniami było nieznośnie, teraz jest w porządku.
Warto starać się o zapewnienie zieleni w przestrzeni publicznej, wtedy można śmiało przesuwać progi "ciepło/gorąco/za gorąco/umieram" o co jakieś 3-5 stopni w górę