|
Hej,
Mam stary już dysk Caviar 21600 (1,6 GB, dwa talerze), kupiony chyba w początku 1997 roku - a więc sześcioletni. Jak miał nieco ponad trzy lata (gwarancji było tylko 2), pojawiły się na nim bad sectory - nie dawał się sformatować ani naprawić scandiskiem ani Norton Disk Doctorem. Podejrzewam, że zaszkodziła mu praca w kieszeni i niezbyt może częste, ale jednak przenoszenie.
Chciałem już go wyrzucić, ale w starym Enterze znalazłem artykuł o używaniu Norton Disk Editora - z góry zastrzegam, że edycja zawartości dysku znacznie przekracza moją wiedzę komputerową, ale był tam stosunkowo prosty przepis jak za pomocą tego właśnie edytora można sobie poradzić z bad sectorami. W skrócie wygląda to tak, że jeśli oprócz tych sektorów, które jako uszkodzone zaznaczył program typu Scandisk, zaznaczy się także jako uszkodzone sektory sąsiednie, głowice dysku zaczną w ogóle omijać te obszary, i dysk da się sformatować. Jeśli uszkodzenie powierzchni nie będzie się rozszerzać, dysk może jeszcze mieć przed sobą trochę żywota.
Tak też zrobiłem: w chwili, w której stawało formatowanie, resetowałem kompa, uruchamiałem DiskEdit, dochodziłem do ostatnich sektorów oznaczonych jako złe, zaznaczałem jako złe sektory sąsiednie, znów uruchamiałem formatowanie, które posuwało się troszkę dalej, po czym procedura powtarzała się od nowa. Wielokrotnie musiałem rozszerzać obszar zazaczony jako zły, ale w efekcie, po dwóch dniach dłubania (z przerwami!), dysk dał się sformatować do końca bez problemu. Włożyłem go do drugiego, awaryjnego, złożonego z różnych resztek komputera, i choć nie jest on używany na codzień, to ciągle jeszcze działa.
Myślę, że jeśli nie możesz kupić nowego, to od biedy możesz spróbować czegoś takiego, choć jest to czasochłonne i w sumie niepewne - na dysku takim na pewno nie można już polegać.
|