@PS2
Ależ to oczywiste, dziś firmy utrzymują tylko takie call center (bo to nawet BOKiem trudno nazwać) jak to jest koniecznie potrzebne, a nawet trochę mniejsze.
Natomiast co do samego UPC; sam nie korzystam od ponad roku, ale miałem z nimi generalnie dobre doświadczenia i gdybym miał wybierać internet w miejscu gdzie mają zasięg (obecnie mieszkam poza zasięgiem) to wybrałbym albo lokalnego zaufanego dostawcę (tacy zwykle są duużo bardziej dostępni) albo właśnie ich.
Kiedyś moi znajomi męczyli się z innymi dostawcami, którzy oferowali na papierze ok. 50% więcej za 10 zł/mc mniej (powiedzmy - to było 10 lat temu - UPC 30 Mbps za 59,90 vs 50 Mbps za 49,90 u konkurencji). Oni mieli 2-3 awarie na kwartał, ja jedną dwudziestominutową... na rok. Zwykle nie zdążyłem zadzwonić, kiedy było już po awarii. Do tego dochodziło to, że ja w UPC miałem dokładnie taki transfer, jaki był na umowie (mimo, że to przecież prędkość maksymalna a nie gwarantowana), a u innych bywało różnie. To mnie nauczyło, że czasem nie warto oszczędzać tych paru złotych.
Co nie zmienia faktu, że najlepiej wspominam zamierzchłe czasy, kiedy miałem net u lokalnego providera na Sławinku w Lublinie, firma mieściła się w dwupokojowym mieszkaniu w którym jeden pokój to było biuro, a drugi - serwerownia dosłownie zarzucona plątaniną kabli i miałem wtedy megaszybkie 6 Mbps

Mało? Absolutnie nie mało, nawet dziś z takim netem dałoby się wytrzymać, a to było w 2005/6, kiedy Facebooka znało kilkuset studentów z Harvardu, a na Youtube było kilka półminutowych filmików w rozdzielczości SD z kotami

Poza tym to był przeskok z Neostrady 256 Kbps, najpierw na 2 Mbps, rok później na 6. Innymi słowy - najpierw net przyspieszył mi z dnia na dzień 8x, a 12 miesięcy później jeszcze 3x - takich skoków już dziś ani nie ma, ani nawet nie za bardzo są potrzebne, bo rzadko kiedy mamy okazję efektywnie wykorzystać różnicę np. między 20 a 50 czy 100 Mbps