O właśnie, dotykamy ciekawego problemu. Są ludzie, którym się wydaje, że taka różnica w cenie to nie tylko to, co widać, jakiś dodatkowy program, kolejna funkcja itp., ale jeszcze jakieś ukryte bonusy, jak lepsza jakość, która sprawi, że urządzenie zepsuje się nie po trzech, a po pięćdziesięciu trzech latach.
Otóż warto pozbyć się złudzeń - nie liczmy na coś, co nie jest tłustymi literami wypisane przez producenta w cechach urządzenia. Jeżeli mamy dwa dodatkowe programy i na tym kończą się napisane na papierze różnice - to znaczy dokładnie to, jak napisał Mgit, że mamy dwa dodatkowe programy i na tym kończą się różnice
Stworzenie bardzo dobrego i trwałego produktu kosztuje producenta pieniądze, więc gdyby poświęcił zasoby na stworzenie takowego, gdyby cena podniosła się z powodu wzrostu jakości, to z pewnością by o tym poinformował potencjalnego nabywcę. Na ulotce reklamowej mielibyśmy wymienione wielkimi literami nowe technologie: mielibyśmy jakieś SUPER IRON PLUS (co oznaczałoby lepsze łożyska bębna), ULTRA-DURABLE SHEET COVERING TECHNOLOGY (powiedzmy, że obudowa z blachy ocynkowanej o 0,1 mm grubszej niż w zwykłych modelach) czy ANBELIWYBUL EXTRA ROTEJSZYN ASISTANS SUPORT (o dziesięć deko cięższa przeciwwaga do bębna, albo trochę grubsza guma). A i tak nie ma pewności, że stworzenie trwalszych bebechów szłoby w parze z dodaniem trwalszej elektroniki i tak dalej.
Najlepszym IMHO rozwiązaniem dziś jest kupowanie urządzeń możliwie najtańszych w swojej klasie. To znaczy, dopłacamy za to, czego potrzebujemy/chcemy i nie oczekujemy cudów - potrzebny nam wkład 7 a nie 5 kg, to płacimy za droższy model, chcemy móc monitorować urządzenie przez internet, to kupujemy model z segmentu "internetu rzeczy", ale nie ma sensu przepłacać za modele o podobnej funkcjonalności tylko dlatego, że droższe znaczy lepsze. Dziś jak producent zrobi coś trwalszego, to po pierwsze podnosi cenę, a po drugie o tym pisze, żeby kupującemu ten fakt nie umknął. Jeśli tylko podnosi cenę - no to mamy produkt "dizajnerski"
