|
Doskonale wiem, o czym mówisz. Sam do giełd miałem daleko i jeździłem od przypadku i potrzeby - najbliżej do Wrocka 100km.
Jak sobie przypomnę, że w latach 90-tych za commodorem 64 stałem w kolejce do busa pod drzewem, którego pełnego sprzedawali w 2 godziny, i nie był to jeden, to łezka się kręci. Potem w zasadzie głównie po płytki, które kupowałem na kartony (200szt slim w kartonie), czasem jakiś sprzęt którego nie było w sklepie albo w chorych cenach.
Ciekaw jestem, co teraz we Wrocku słychać w temacie? Żyją jeszcze w jakiejś formie te giełdy elektroniczne/komputerowe? Słyszałem, że kiepsko ale każdy tylko powtarza co słyszał, nic pewnego.
__________________
Pozdr./Grzeniu
|