Ja sie cieszę że rap ewoluował z "siedze na ośce jaram blanty jp hwdp" ale nie podoba mi się kierunek w którym ewoluuje, tzn. cały ten swag, szpan iphonami i drogimi szmatami z logiem jakiegoś supreme czy innego szajsu.
Technicznie polscy raperzy są mile do przodu przed tym co reprezentowali te 20 lat temu, mało kto już nawija na rymach częstochowskich, podwójne/potrójne są normalnością, w tekstach pojawiają się gry słowne czy metafory, flow nie jest już na jedno kopyto, również producenci się rozwinęli (choć już wtedy nie było źle pod tym względem).
Niestety raperzy którzy mają coś sensownego do powiedzenia są zagłuszani przez ludzi pokroju Bedoesa czy Reto albo Multiego.
Sam czasami odpalę jakiś banger żeby się pobujać ale w większości wolę kawałki z konkretną treścią z którą można się utożsamiać i odnieść.
Wiele dobrych utworów znam na pamięć (był czas kiedy katowałem Paktofonikę i znałem całą ich płytę na pamięć tak że mogłem ją odtworzyć w głowie, łącznie z podkładami

), są dla mnie czymś ważnym jak np. książka czy film. Nie umiem słuchać muzyki tylko żeby coś plumkało w tle albo tylko do tańca.
Niby wiem że autotune używa już każdy ale i tak dla mnie kojarzy się z głosem kastrata albo kogoś innej orientacji

Tak samo mam bekę z pewnego rapera z południa Polski który obniża sobie głos komputerowo a na koncertach słychać co innego