Oczywiście
A tak na serio (choć pierwsza linijka też była na serio

), to ni mom fejsbuka (choć nie mam też nic przeciwko), ni mom potrzeby uczestniczenia w żadnych grupach, zresztą tłitować też nie mam potrzeby, ani folołować nikogo kto tłituje. Jak to się dziś mówi - generalnie jeśli usadzam moje dupsko przed komputerem i poświęcam przed nim czas, który mogę poświęcić rodzinie albo pracy, to muszę mieć z tego jakiś feedback. Dziś to takie popularne słowo, ludzie nie chcą palcem ruszyć za darmo, uważają że ze wszystkiego muszą wyciągnąć korzyść (tak, jest polski odpowiednik wyrażenia "feedback"

) - co jednak ma wyjątek i jest nim kompletnie bezproduktywne spędzanie czasu przed monitorem smartfona.
W powyższym nie byłoby nic złego, gdyby ten czas przed smartfonem (niektórzy jeszcze używają czasem do tego peceta) wynosił godzinę czy dwie dziennie. W rzeczywistości wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że to jest bliżej 4-6, zdarza się że i znacznie więcej godzin dziennie.
Jesteśmy dużo bardziej elastyczni niż się nam wydaje, u większości osób ich mózgi to zniosą bez wielkiej szkody, choć również bez absolutnie żadnego pożytku. Trzyma nas konieczność wykorzystywania rozumu w alternatywny sposób (w skupieniu na czynności, bez rozpraszania się, bez skakania od tematu do tematu, bez nadmiernej wielozadaniowości) w szkole/na kursach/przy wykonywaniu obowiązków domowych i zawodowych. Gorzej z osobami, które nie mają okresów takiego rygoru - widać, że umiejętność logicznego rozumowania i sprawnego funkcjonowania kuleje, jeśli taka osoba nie odrywa wzroku od telefonu...