Mój "BOBO" chciał się chyba napić na weekendzie, sięgnął kubka z gorącą herbatą i się poparzył. Nie dość że spaprał mi się samochód i jestem uziemiony to trzeba było zap**** na szpital. Z jednego na drugi, a z drugiego na trzeci. Cały tydzień wyjazdów i kombinowania czym i jak się dostać i jeszcze w pracy nie zawalić. Jeszcze się niedziela nie skończyła a ja mam dość!