W końcu ktoś wrócił, z niedalekiego wygnania do maszyn asfaltowych, bo jak zwykle "nie ma komu".
Ale jak się uda, to pojadę skorzystać jeszcze z lata na dalekie wygnanie z innej firmy, na plan filmowy nad jeziorkiem daleko za końcem nigdzie, dobrze płatne, wypić z ekipą też można

porządne uczczenie końca lata.
Druga Łomża.