Na razie nic nie wiadomo, a prokuratura milczy. Nie wiadomo oficjalnie, czy kula weszła od przodu. Jedyne medialne 'fakty' są z policyjnych przecieków, których nie powinno być, ciekawe dlaczego. Nożyczki w ręku normalnie nie są bronią i o niczym nie świadczą, są wersje że nie amfę miał a epapierochy a nożyczkami miał otwierać woreczek. Tak, wiem, Riddick zabijał kubkiem i spinaczem

Ciekawe, że sprawa poszła do Łodzi i ma być rozpoznawana bez wpływów konińskiej policji. Ciekawe też, że do dzisiaj nie zeznawał ten policjant (a może zeznawał a nie wiemy) a jego zeznania są tu kluczowe?
Policjanci są, a w zasadzie powinni być, szkoleni nie w zabijaniu a obezwładnianiu. Strzelać też trzeba umieć tak, żeby nie zabić.
A gówniarz uciekał, bo drugi policjant i pozostałych dwóch chłopaczków nie widzieli zajścia. To, że był wcześniej znany policji o niczym nie świadczy i nie uprawnia do zabijania - tak policja może powiedzieć o mnie i każdym innym obywatelu, a można się nieźle zdziwić ile wiedzą. Skoro wiedzieli kogo gonią, to po co strzelali na osiedlu, przecież mogli zginąć inni? Przecież za chwilę złapią go w cywilizowany sposób.
Sprawa jest dziwna i wcale nie tak oczywista, jak przedstawia ją koninska policja.