Nic więcej nie podano do wiadomości. Będą wyjaśniać do przycichnięcia sprawy, a potem może w ogóle o niczym nie powiedzą.
Przeczytałem ciekawą wypowiedź instruktora strzelania z jednej z komend wojewódzkich. Jeśli to prawda, to nie wiem, jak możemy wymagać strzelania w nogi czy inną część ciała, żeby nie zabijać. Jeśli to prawda, to czy ci ludzie w ogóle powinni nosić broń i mieć prawo jej użycia przeciwko innym? Może w akcjach specjalnych przeciwko niebezpiecznym bandytom (a bywają takie), ale przeciwko chłopaczkom z nożyczkami w kieszeni?
Na Zachodzie nie ściga się na gorąco np. piratów drogowych w miastach, żeby nie potęgować zagrożenia. U nas policjant strzela na osiedlu jak na dzikim zachodzie. Ciekawe co by powiedzieli, jakby nie trafił "dilera", a kula uśmierciła niewinnego człowieka? Skoro nie ma czasu na wycelowanie w nogi, to tym bardziej nie znajdzie go dla oceny potencjalnego niebezpieczeństwa dla innych. No, w każdym razie ten umiał trafić w popiersie, nawet biegnąc
https://wiadomosci.onet.pl/kraj/jak-...-onetu/1mzle47