Ty masz znowu jakiś ramadan?
Życzę tego Ronniemu, ale z wiekiem staje się to coraz trudniejsze. Ten tytuł zdobył po, bodajże, 7 latach. Pomijając innych zawsze liczących się, nawet teoretyczny rewanż z Wilsonem za rok dwa czy trzy nie będzie wyglądał tak samo - on pierwszy raz był w finale imprezy tej rangi i zwyczajnie spalił się i zapłacił frycowe. Ale on się szybko nauczy nie być workiem do bicia i już nikomu łatwo z nim nie pójdzie. Potencjał ma duży i snookera traktuje poważnie.
Poza tym tytuł mistrzowski niekoniecznie zdobywa najlepszy, tylko aktualnie najlepiej dysponowany, i który fizycznie i psychicznie wytrzyma ten maraton i utrzyma dyspozycję. A obsada to zawsze najściślejsza czołówka i zawsze jakiś czarny koń z kwalifikacji.