Co do długich weekendów aż do środy, wczoraj zmiennik No 1 mówił mi nad czym bolał zmiennik No 2. Otóż według tego ostatniego to straszne, że mam tyle urlopu co mam (a mam sporo), bo "będą musieli zapieprzać za mnie"

No jak małe dziecko, które dostało z bratem/siostrą po paczce cukierków, następnie swoją zjadło pierwszego dnia, a na drugi dzień uważa, że to niesprawiedliwe, że drugie ma a ono nie i oczekuje, że drugie się podzieli