No więc... Po stoczonej batalii KarolluZ vs WinXP [NTFS] stwierdzam, że główmym winowajcą był sektor rozruchowy partycji. W sumie zrobiłem tak jak radził mi Fantomas i pożyczyłem od kolegi płytkę z Knoppix'em [to taka bootowalna wersja linucha], odpaliłem konolę i wpisałem tak jak mi radził, czyli "fdisk /dev/hdx", gdzie x oznaczał kanał do którego podpiąłem swój dysk. Jednak nie musiałem długo czekać, aby linuch przywitał mnie komunikatem typu "wrong fs type, bad option, bad superblock on /dev/hdb5, or too many mounted file systems". Hmm... I co tu zrobić !? Zacząłem odmontowywać zbędne partycje, ale to nic nie dało. Pomyślałem, że skoro linuch nie rozpoznaje systemu plików to już mi nic nie pomoże. Dlatego wróciłem z powrotem do konsoli odzyskiwania WinXP, którą doinstalowałem do XPeka zainstalowanego na drugim twardym na FAT32. Wpisując "help" zastanawiałem się którego to jeszcze polecenia nie próbowałem

.
FixMBR - w sumie donosi się do master boot record'u, a mi chodzi o sektor rozruchowy... To nic nie pomogło...
CHKDSK - obojętnie z jakim parametrem wyświetlał jeden komunikat typu "CHKDSK nie jest dostępne dla stacji RAW".
Ooooo.... - zawołałem. A do czego jest polecenie FixBoot !? Po wpisaniu "FixBoot /?" dostałem krótki opis polecenia. "Określa dysk, na którym ma być zapisany nowy sektor rozruchowy, zastępując domyślne ustawienie systemowej partycji rozruchowej". W sumie nie miałem już nic do stracenia.... Wpisałem więc "FixBoot h:" i za moment miałem pełny dostęp do partycji

. Od razu przerzuciłem Pracę dyplomową i inne duperele

i uruchomiłem z ciekawości Partition Magic v8. PQ8 pokazywał, że system plików to NTFS. Hmm... dziwne...
Ale to nie koniec moich zmagań... Więc udało mi się, że XP działa, ale teraz Win98 nie chciał się odpalić, bo po pierwsze scandisk non stop widział partycje NTFS z WinXP i sprawdzał ją bardzo powoli w poszukiwaniu błędów, a po anulowaniu go ujrzałem znajomy mi już komunikat "Błąd ochrony systemu windows... bla bla bla...

". A wiecie co zrobiłem !? Wqrzyłem się, uruchomiłem kompa w Dosie i sformatowałem partycje z XP na FAT32. Po formatowaniu bez problemu odpalił się Win98. Obczajacie coś z tego, bo ja nie za bardzo.
Jedno co wam jeszcze powiem to to, że zaistalowałem XP na drugim twardym na FAT32. Wiem, że było by lepiej na NTFS, ale dość mam tych problemów... Jednak w sumie jedyną zaletą WinXP jest bez wątpienia jego "Konsola odzyskiwania...". Bez niej bym sobie nie poradził... A moim następnym problemem będzie druga walka z WinXP, żeby złamać hasło admina

. Ale o tym już w innym poście
Dzięki wszystkim tym, którzy byli ze mną w tych trudnych chwilach, a mianowicie Fantomasowi [za bardzo cenne rady], Darsoon'owi [za pomocny link], Esem, Marysia, Djc oraz ZbigNieff [również za próbę pomocy].