Do moich ulubionych zespołów również się nie zaliczają, choć to kawał historii rocka. Jakiś czas temu powiedziałbym, że znam bo przecież nie da się nie znać, ale... miałem okazję poznać i pogadać trochę z młodą dziewczyną studiującą jakiś tam kierunek muzyczny. Okazuje się, że można taki studiować i nie wiedzieć nic o muzyce

I nie mam na myśli nieznajomości jakichś standardów jazzowych czy niszowych wykonawców, ale takie kwiatki jak nie wiedzenie, co to Genesis (sic!) czy kojarzenie takiego mało znanego zespołu Metallica jedynie z nazwy

No ja wiem, że może pokolenie nie to, ale gdyby tak mnie zapytać to kojarzę Majli Sajrus, czy Dżastina Bibera...
No to zeróweczkę