|
Szczerze powiedziawszy mam świadomość że moją chorobą może być nostalgia. Może aż za bardzo ona mnie dotyka jeśli temat sprowadza się do tego co zasmakowałem w dzieciństwie. W dużej mierze bardzo wiele takich nadziei i marzeń udało mi się zrealizować, jakichś pomniejszych życzeń spełnić z tego co widziało się w reklamie lub "dotknęło" dzięki przyjezdnym znajomym. Nie inaczej było właśnie i z konsolami i większością gier bo pierwszy komputer miałem bardzo późno bo gdzieś w okolicy 18tych urodzin, a pierwszą konsolą bardzo długo był Pegasus. Nie uchroniło mnie to jednak przed złapaniem bakcyla. Raz w epizodycznie występującym w pobliskim miasteczku salonie gier i automatów (skąd pamiętam gry typu Street Fighter)... to było gdzieś w okolicach 1992 lub 1993 roku., a później już pożyczona przez starsze rodzeństwo "konsola Rambo". (Tak wiem że to ATARI 2600).
Ja również wychowałem się na Tekkenach z PS1, Pamiętam jak przyjechał kolega z komputerem na ferie i ogrywaliśmy na świeżo Tomb Raider, Doom, Tony Hawk Pro Skater (chyba 2), McRae Rally 2, Re-Volt, Worms Armageddon, Mortal Kombat 3... i parę innych tytułów wcale nie mniej zasłużonych przed millenium.
Dobra gra musiała również dać radę na słabym sprzęcie stąd przecież był podział na misje i levele., ot wczytywał się nowy poziom i jakoś tej pamięci wystarczało.
Dzisiaj wszystko ocieka realizmem, ale żeby w coś pograć to jak nie poświęcisz kilku godzin by ogarnąć klawiszologię to zrobisz niewiele. Każdy dorasta i wyrasta z czasem, a jak się zbierze na wspominki to mimo wszystko łatwiej siąść do retro gdzie jasne jest że: tak się skacze, tak rzuca a tak strzela... 10 minut rozgrzewki i wymiatasz.
|