Cytat:
Napisany przez grzeniu
Soczkiem nazywam po rozrobieniu z wodą, czyli to syrop.
Niestety taka brutalna rzeczywistość. Na pocieszenie, że ten mój jest chyba najlepszym z dostępnych o tej nazwie (z Herbapolu), i może najdroższym, a trochę ich u siebie przerobiłem. Nie farbuje trwale jak inne  Zapijałem tym przez dwa dni augmentin. A i tak wolę wiśnię, ale nie mam.
Kupuję to w bańkach 5l, a przez rok trochę tego idzie.
|
Na ile znam lubelską inkarnację marki, to oni rzeczywiście prowadzą na sporą skalę skup owoców i ziół. Choć czytając etykietę oczywiście najwięcej jest cukru/syropu gluk.-frukt. (akurat w mojej partii cukru

), następnie wody, zagęszczonego soku z aronii, kwasu cytrynowego, a dopiero na piątym miejscu zagęszczonego soku truskawkowego

Potem są jeszcze zagęszczone soki z czarnej porzeczki i marchwi, witaminy C, D, B6, cynk i aromat (ale nie napisali, że E, więc przynajmniej naturalny).
Generalnie - gdybyśmy sobie sami taki sok według babcinego przepisu przyrządzili byłby prawdopodobnie dużo bardziej malinowy, ale równie przesycony glukozą i być może wcale nie bardziej prozdrowotny (zamiast witamin syntetycznych mielibyśmy więcej tych zawartych bezpośrednio w malinach, ale to żadna różnica)