Wiesz, za studenckich lat zdarzało się nam zachodzić do punktu na kacu

Tak, żeby z promilami to nigdy, jeśli krew miałaby się zmarnować, to nie miałoby sensu zawracać sobie głowy, ale kto tam się przejmował, czy jest odwodniony i z bolącą głową... Lekarzowi się mówiło jak jest, on tylko odpowiadał, że pacjentowi to nie zaszkodzi, a tylko sami sobie urządzamy fajne przedpołudnie (od razu po donacji organizm zaczyna uzupełniać osocze co dodatkowo zużywa wodę).
Jak się miało znajomą położną, to czasem podłączyła po wszystkim kroplówki z elektrolitami, no to było pomocne (tak ogólnie na kaca to ma sens, nie tylko jak się człowiek doprawi utratą pół litra krwi), natomiast nigdy nie zdecydowałem się na elektrolity doustnie, to mi tak nie smakuje, że prędzej zwymiotuję niż wypiję choć szklankę

#2