|
Zastanawia mnie tylko, czy jest obecnie producent, który nie robi takich "myków"? Wyłączanie drukarki po określonym przebiegu, bo poduszeczka na nadmiar atramentu może być przepełniona (to mi napiszcie komunikat, wsadzę ręcznik papierowy i odciągnę nadmiar tuszu, albo kur** postawię drukarkę na stałe w kastrze budowlanej, będę miał spokój na miliard stron) i tym podobne bzdury...
Producenci drukarek to jedni z najmniej przeze mnie lubianych wytwórców sprzętu. Nie oni jedyni, ale tu po prostu za dobrze było widać celowe postarzanie produktów, żeby się nie irytować. A wprowadzenie serii z dużymi pojemnikami, oficjalnie będących "wyrazem troski producentów o środowisko", a naprawdę będących odpowiedzią na coraz bardziej popularne systemy CISS tylko udowodniło, że nigdy nie było żadnego problemu w stworzeniu tanich w eksploatacji urządzeń.
Oczywiście, że od zawsze chciałem drukować jak najtaniej i ani mi przez myśl nie przeszło żeby zaopatrywać się w "oficjalne materiały eksploatacyjne producentów". I zapewne przez to poprzednie modele po jakimś czasie zmieniały się w drukarki paskowe. Ale winny się nie czuję, jeśli koszt mililitra tuszu w rozwiązaniach producentów oscylował w okolicach sześciu złotych, a mililitra tuszu nieoryginalnego wychodził dziesięciokrotnie mniej przy zamiennych wkładach lub jeszcze wielokrotnie mniej przy uzupełnianiu, to jest to najzwyczajniejsze zdzierstwo. Gdyby ceny oryginałów oscylowały wokół złotówki, dwóch złotych za mililitr od początku - rynek nie wiedziałby, co to zamienny kardridż, chip resetujący, zestaw do napełniania, czy CISS - takie rozwiązania nigdy by się nie pojawiły, bo nie byłyby potrzebne.
|