Nareszcie zamieszkałem u siebie w domu, różnica jest taka, że tam miałem wygodniejszą od łóżka kanapę i cieplej.

Do tego 4 bardzo spokojne koty pod opieką, takie na kołach.
Miałem kupić butelkę wina, bo nie mam, ale ochotę mam, oj ta skleroza... Napiję się czystej ojczystej z tłoczonym sokiem pomarańczowym.